
Toyoty jednak bezpieczne
2012-02-14 | J.K.Zespół naukowców z National Academy of Sciences potwierdził werdykt amerykańskiej rządowej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, że samochody Toyoty nie mają problemów z elektroniką. Wywalczenie oczyszczenia z zarzutów sporo jednak Toyotę kosztowało.
To jedna z największych afer w historii motoryzacji. Przez rok Toyota walczyła z oskarżeniami o wadliwą elektrykę w swoich samochodach. Skandal kosztował Japończyków 8 milionów samochodów wezwanych do serwisów lub wycofanych z rynku, kary rządu 16 mln dolarów oraz spadek sprzedaży i zaufania do marki. Do niedawna Toyota uchodziła za markę produkującą jedne z najbardziej bezawaryjnych i bezpiecznych samochodów na świecie. Czy uda jej się odbudować dobre imię?
Naukowcy z National Academy of Sciences potwierdził werdykt amerykańskiej rządowej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA), że samochody Toyoty nie mają problemów z elektroniką. Teraz Toyotę czeka ponowna walka o zaufanie klientów, które nadszarpnięte zostało przez rok masowych doniesień o awaryjności pojazdów z kraju Kwitnącej Wiśni.
Od lata 2009 do wiosny 2010 media nieustannie donosiły o kolejnych autach Toyoty, które przyspieszały samoczynnie, bez udziału kierowcy. Doniesienia do NHTSA nie były jednak jednolite. Jedni twierdzili, że ich pojazd przyspieszył pomimo, iż nie naciskali pedału gazu, inni, że delikatny nacisk na pedał powodował szybkie przyspieszenie, a jeszcze inni kierowcy mówili o pojazdach, które nadal przyspieszają, nawet po zdjęciu nogi z pedału gazu. Kulminacyjny dla fali oskarżeń był tragiczny wypadek, do którego doszło 28 sierpnia 2009 roku na autostradzie w południowej Kalifornii. Kierowca nie był w stanie zatrzymać rozpędzającego się Lexusa i auto wypadło z trasy z prędkością ponad 160 km/godz. Cztery osoby zginęły na miejscu.
Toyota zmuszona została do wezwania milionów pojazdów do przeglądu. Sprawą zainteresował się również Kongres USA, który przeprowadził w tej sprawie liczne przesłuchania, między innymi wezwał szefa japońskiego koncernu, Akiro Toyotę. Politycy zapewniali opinię publiczną, że naciskają na koncern by jak najszybciej rozwiązał problem.
Pojawiało się kilka teorii. Problem miał wywoływać dywanik, pod którym może zostać uwięziony pedał gazu (w efekcie Toyota wymieniła dywaniki w milionach aut). Później mówiono o zacinającym się pedale gazu (Toyota, zmuszona do wstrzymania na kilka tygodni sprzedaży Camry oraz siedmiu innych modeli, przeprojektowała pedał gazu i zainstalowała oprogramowanie wspomagające hamowanie). Dalej głośna była teoria wadliwych systemów elektronicznego sterowania przepustnicą (ETC).
Ani jedno dochodzenie nie wykazało jednak winy po stronie Toyoty. Nawet badacze NASA potwierdzili wnioski, że winni byli co najwyżej kierowcy. W związku z tym NHTSA zdecydowała się zamknąć śledztwa i pozostać przy wcześniejszych wnioskach, czyli przypisania problemów z nieoczekiwanym przyspieszeniem niewłaściwemu zastosowaniu pedału gazu, jego utknięciu pod dywanikiem oraz zacięciu.
Wszystko wskazuje na to, że również klienci przekonani są o niewinności Toyoty. Wyniki sprzedaży nowego modelu Camry na rynku amerykańskim wzrosły o 7,5%.
Źródło: NHTSA, Toyota
Foto.: Toyota




















